Radio Malbork

 
 

Na antenie

Wkrótce

07:00 – 07:03

Prognoza pogody, wiadomości

Aktualnie gramy

NEW RADICALS
You get what you give

Słuchaj on-line

Krzysztof Nowacki w podróży po Półwyspie Arabskim - relacje.

Nasza stacja objęła patronat medialny nad kolejną ekscytującą wyprawą malborskiego podróżnika Krzysztofa Nowackiego. Pan Krzysztof podziwia uroki arabskiego krajobrazu przemierzając na rowerze Katar, Bahrajn, Emiratu Arabskie. O tym co widział...

i kogo spotkał na trasie swojej wędrówki? - czytaj poniżej lub na http://www.facebook.com/atlonman?ref=ts&fref=ts

 

20 marca 2013 rok

Witajcie Kochani w zimnej i ponurej Polsce. To Was rozweselę, albo bardziej powkurzam swoimi opisami. Zacznę oczywiście od końca. Dzięki radom miejscowych znalazłem rajskie miejsce. Palemki, ptaki, świerszcze, cylady w dole płynący stumień, a ja na pikniku w gorących źródłach. Woda w przygotowanym kamiennym baseniku jak w wannie. Więc wykąpałem się, wyprałem i się suszę (a sam nago w szafie). Wszystko świetnie przygotowane turystycznie. Są daszki parasolki, marmurowe siedziska, przygotowanie do obozowania. Bajka. Nie ruszam się! W końcu mam urlop!! A jak wczorajsze popołudnie i wieczór? Po gościnie na poczcie w Al Wabi, gdzie pan zaoferował nawet nocleg u siebie w domu, pojechałem oglądać fort. Ten zamknięty. Ale baza socjalna otwarta. Więc przygotowałem sobie obiad na ognisku i urządziłem sjestę w przygotowanym zacienieniu. W tym czasie urządziem sobie pogawędkę z omańskim piknikowiczem w samochodzie i rowerowiczem ze zwiniętymi emblematami Toyotki. Musiałem zrobić zdjęcia tego roweru!! Ale wypas!! No, a potem w drogę. Droga mnie czekała wcale nie daleka, ale ekstremalna!! Bardzo wysokie skaliste góry. Droga kręta i wąziutka bez pobocza. No i szaloni Omani. Ścinający każdy zakręt, także w miejscu gdzie jechałem i ochoczo trąbiąc mi wprost do ucha. Nie nie boję sie tu skorpionów, żmij, małych tygrysów i małych wilków, gór, temperatur i piasków pustyni. Ale szaleńcy na drodze każdego dnia ocerają się o mnie z pełną prędkością na centymetry. Święta Wojna przeniosła się na szosy?? :) Po takiej walce dotrarłem do Naklah kolejnego miastecza w górach z fortem. Fort jak fort, ale wielka oaza jakiej strzeże to czysta bajka. Tak go właśnie chciałem sfotografować!! No i nie byłbym sobą gdyby się coś mi nie przydarzyło fajnego. Dzięki grzeczności przywódcy grupy przebranej za dawną gwardię sułtana dostałem się na "festival" na górze zamku z okazji wciagnięcia na listę UNESCO. Siedziałem jak na "tureckim" (przepraszam) "arabskim" kazaniu. Każdy rozmówca przemawiał długo i dobitnie. Panowania nad tłumem to by sie mógł tu Hitler uczyć. Dobitna, pełna gestów i wymachów retoryka zawsze zakończona była arabskim wierszem. Nuda? Nie. Bo fajnie mi było się na nich pogapić. Mężczyźni z mieczami i sztyletami, a kobiety (było kilka) wytwornie ubrane. Nosilły nawet bardzo wysokie obcasy, a stroje mimo, że czarne to bogato złocone. I nawet dwie przemawiały!! A tak to sztampa, przemówienia, listy i nagrody dla wybrańców, poczęstunek kawą i halvą i rozejść się. Najcieawsza dla mnie była muzyka właśnie gwardii sułtańskiej. Grali, śpiewali i tańczyli bawiąc wchodzących i wychodzących gości. A na koniec oczywiście kanonada. Nagrałem filmiki i porobiłem zdjęcia! Po tak uroczystym długim wieczorze, nocka przespana w namiocie była mi krótka. Ale tak się tu wysypiam, tak się świetnie czuję, że każdy poranek przepełnia mnie radością i chęcią do życia. Czego i Wam życzę. Krzysiek.

19 marca 2013 rok

Witajcie Kochani.
Mogę wam dzisiaj opisywać kolejny fort (który z resztą był zamknięty) lub opisać mój poranek. Budzika nie używam. Przed świtem obudziły mnie piania koguta, potem dołączyły pozostałe, a potem się zaczęło. Śpiewy muezinów z kilkunastu meczetów. Kiedyś by mnie to wkurzało, a teraz to leżałem sobie w śpiworze i wsłuchiwałem się, który lepiej śpiewa tę samą poranną pieśń. W tym czasie obudziły się też ptaki w moim palmowym ogrodzie. Powstała istna kakofonia ptaków i świerszczy oraz cykad. Dopiero do obudzenia się jednak zmusił mnie konkretny impuls tj. coś mi spadło na twarz i łaskotając uciekło. No więc palenie ogniska, wstawanie na kawę i zwijanie obozu. Kawy z ogniska nie było - woda się wylała:( Niepyszny powędrowałem szukać meczetu. Po drodze sesja zdjęciowa z uczniami czekającymi na swoje szkolne busy. Też mają dużo książek. A zobaczcie jakie stroje muszą zakładać! W meczecie skorzystałem z łazienki. Ciepla woda to urządziłem gruntowne pranie i mycie po wędrówce przez góry. A pod meczetem niespodzianka. Omańczyk z sąsiedniego domu już czekał na mnie z kawę i śniadaniem. Dał na drogę winogrona, awokado, pomarańcze i zadbał o wodę. Z dumą pokazał jeszcze stary wielki pałac dawne dobra rodzinne, dziś niestety niszczejące. Razem ze mną zachwycał się każdym detalem rzeźbienia drzwi i okien. Potem pojechałem w stronę fortu (miał być otwarty o 9tej) czekając odwiedziłem suk (targowisko) i okoliczne sklepiki, a także palarnie kawy. Wszędzie miło sympatycznie, powitania, żarty pogawędki. A nawet propozycje nowej oman coffe. Dużo dużo ciekawych rzeczy. Zobaczcie np. rat mana jaie klatki na szczury buduje!! Pewnie skuteczne bo szczurów nie widziałem!! Fajna też była wizyta u Syryjczyka złotej rączki do naprawy biżuterii i karabinów jak pograł mi na jednostrunowym instrumencie. Zawsze miałem słabość do pięknych dam, więc tej dziewczynce dałem moje pomarańcze. Ale się cieszyła :) Potem pogadałem z gościem od nauki jazdy. Mają tylko dodatkowy hamulec dla nauczyciela, uczą od 18 roku życia, (a jeżdżą i tak młodsi bez prawka). Dobry to biznes 300 RO to 2700 zł. Jeszcze przyglądalem się sprzedaży pięknego kanjahara (noża rytualnego). Kupujący musiał go nawet powąchać! Wizyta na suku rybnym też była ciekawa. czego tu nie mieli od wielkich tuńczyków, mieczników, po raje i rekinki. Zobaczcie! Po pożegnaniu gościnnego Ad Rustaq ruszyłem w trasę, jeszcze gościnny Omańczyk (ten z pod meczetu) zatrzymal sie przy mnie autem czy naprawdę wszystko mam i w drogę. A po drodze także widoczki na stare warownie lepione z błota i kamieni. A teraz piszę do Was z ... Poczty... Zatrzymałem się w kolejnym miasteczku by kupić pamiątkowe znaczki (nie było całostek), ale korzystam z internetu i prądu pisząc do Was w klimatyzowanym pomieszczeniu. (Zróbcie to na naszej Poczcie:)) Pozdrawiam porannie Krzysiek.

18 marca 2013 rok

Witajcie Kochani.
Tak czasami jest, że za dużo sobie obiecujemy po jakiejś atrakcji turystycznej. Fort Ibri odpicowany ganc nówka. Zwiedzanie zajeło mi 10min. bo Omani szli spać na sjestę obiadowA. To ja też zrobiłem to samo. Zapewne spodobają się Wam uliczki pomiiędzy ogrodami palmowymi. Mnie urzekły bardzo i jak mogę to każdą przerwę robię sobie w takim miejscu. Są otwarte i nikt nie ma za złe, że sobie poleżę pod palemką :) Wieczorem z koleji wybrałem się już w stronę Bat - stanowisk archeologicznych. Ale nocleg wypadł mi pod meczecikiem (woda, prąd, toaleta) Po rozstawieniu namiotu Przyszli "sąsiedzi" zaprosić na "kawę". No to poszedlem. Bardzo się starali by mnie ugościć. Gospodarz emerytowany żołnierz z dumą pokazywał magazyn gdzie zamieszczono zdjęcie jak zajął 1sze miejsce w strzelaniu. Oczywiście z gościnności oferowano mi wszystko (oprócz żony), ale nie skorzystalem z noclegu w pokoju dla gości. Wstałem następnego dnia przed świtem i pojechałem się bawić w tomb raidera. Odechciało mi się pchać w dziury jak się dowiedziałem, że są tam żmije i węże. Młodzi archeolodzy z Niemiec woleli także pracować na odkrytym grobowcu. A co to za grobwce? Z 3 tys. lat p.n.e.W środku grzebano do 8 osób wraz z wyposażeniem. A obecnie nagrobek tu to jeden na sztorc postawiony kamień i tyle. Jestem teraz o 100  km dalej. A jak kogoś ciekawi moja trasa to wyglądała mniej więcej jak na zdjęciach. Więc wycisk na maksa. I jeszcze ostatnie zdjęcie jeżyka azjatyckiego. Prawda, że śliczny? Śliczny chodz trochę rozjechany!! Muszę uważać by mnie to nie spotkało bo Araby mijają mnie na centymetry!!
Pozdrawiam Krzysiek.


Zobacz więcej zdjęć


17 marca 2013 rok

Witajcie.
Palemki w mieście Bahla opuściłem przed wieczorem. Bo fort otwierany tylko w ichne weekendy, więc poza wieczorną fotką nie miałem co robić. Pojechałem 20 km dalej do fortu Jabrin. I nie zawiodłem się. 17 wieczna rezydencja sułtana była dobra dla niego na lato więc i dobra dla mnie na nocleg. Dookoła fortu wszystko przygotowane pod turystów. Altanki, namioty piękne czyste toalety z mydełkiem i prdem. Więc rozbiłem się koło takiej altanki. W toalecie wyprałem się i naładowałem prądożerców. I było by świetnie gdyby nie nocna straż zamku w postaci stadka wielbłądów. Próbowaliście kiedyś zasnąć gdy Wam wielbłady galopuja wookoło? Ale na nic mi nie nadepneły o czym z radością rankiem donoszę Wasz Krzysiek!

Hej Kochani.
Korzystając z tego, że mam dobre łącze zrobię wam zdjęciową wedrówkę po wnętrzach fortu Jabrin. Zarówno jak z zewnątrz tak i środek urzekł mnie ciekawymi zakamarkami. Mam nadzieję, że Wam tak ze się podoba. A woógole to zrobiłem tu dobry biznes. Za 4 zł biletu wyspałem się na terenach pałacowych, skorzystałem z prądu i toalet. A w czasie zwiedzania dogadałem się "z panem kierownikiem" i jeszcze w jego łazience wziołem prysznic. Przy okazji zrobiłem zdjęcie jego "apartamentu". Niesamowite? Zróbcie to w naszym muzeum np. zamkowym w Malborku :)
Pozdrawiam Krzysiek.


16 marca 2013 rok

Hello Bolenda!! ( tak tu nas wołają ). Dziś wstałem przed świtem po zwinięciu mojego obozu pojechałem jeszcze fotki robić porzuconego miasta Ibra. Mam nadzieję, że się spodobają. A co jeszcze? Dzisiaj zamknąłem kółko w Omanie. Jestem w mieście gdzie już byłem zanim ruszyłem w bezludny interior. By to dokończyć pedałowałem mimo wysokiej temperatury i wysokich gór. W takich warunkach zrobiłem 130 km. Przypłaciłem to odparzeniem tyłka. No cóż zawszystko w życiu trzeba płacić:)
Pozdrawiam Krzysiek.
Zobacz zdjęcia.

14 marca 2013 rok

Witajcie Kochani.
Znowu się wiele u mnie dzieje, niestety relacje wkejam ze zdjęciami po 3 razy i nie przechodzą. Zacznę oczywiście od końca. Siedzę na weselu w starym mieście Ibra. Dookoła chyba z 500 mężczyzn. Większość ma za pasem sztylet kandahar. Rozpoczęcie wesela zaczęto strzałami z karabinów na wiwat. Widać było pociski smugowe.Teraz poczęstowano hałvą i kawą. Potem opiszę wiecej o weselu. A co wcześniej rano byłem na wyścigu wielbłądów. W miasteczku wcześniej. Najciekawsze było, że młode kilkuletnie wielbłądy ścigają się bez jeźdźców. Na mecie czekają właściciele i łapią każdy swojego. Wielbłądzie matki czekają za metą. Wyścig to wielkie święto. Wszyscy bardzo ozdobnie ubrani siedzą na trybunach. Komentator jak komentator jak u nas przekazuje emocje wielkiego wyścigu. Zwycięskie wielbłądy są oblegane przez potencjalnych nabywców. Czuć zapach wielkich pieniędzy!! A dzień wcześniej dotarłem do najpiękniejszego miejsca w Omanie Bani al Kahlid. Oaza położona wysoko w górach. Z wielką radością to zobaczyłem po całodziennym przejeździe przez górskie przełęcze (różnice wysoości do 1000 m). Rajskie miejsce położone w naturalnym kanionie wyrzeźbionym przez wodę. Woda płynie cały czas tworząc warunki do rozwoju wszelakich tropikalnych roślin. Niesamowity klimat dają gaje palm przyczepionych do półek skalnych. W naturalnych jeziorkach i kaskadach z przyjemnością wykąpałem się w chłodnej wodzie. Rybki oczywiście mnie podgryzały. Stało się to mniej przyjemne jak zauważyłem, ze dziobią do krwi. Na smak krwi wpadają w szał żerowania jak piranie. Dobrze, że nie mają zębów. A wesele? Po poczęstunku z ryżu i mięsa koziego z warzywami zakończyło się. Tu na weselu także siedzi się w kucki na dywanie wokół wspólnych talerzy i je rękoma robiąc kulki z ryżu z mięsem. Teraz jeszcze zdjęcia z panem młodym i rozjeżdżają się do domów. EE nie ma to jak na naszym weselu!! Popiłbym i potańczył czego i Wam życzę.
Krzysiek.
P.S. zdjęcia będę dodawał sukcesywnie jak będą przechodzić.


Zobacz więcej zdjęć


Zobacz więcej zdjęć


Zobacz więcej zdjęć

 

12 marca 2013 rok

No witajcie Kochani !!
Nie wszystko co się dobrze zaczyna się dobrze kończy!! Wczoraj tak piękną i romantyczną relację dawałem ze ślicznego miejsca. A w nocy dopadła mnie burza piaskowa. Latałem z namiotem jak piłeczka przez całą noc. Rano miałem w środku w namiocie z 5kg piasku. Ale wiatr nie ustawał . Więc z trudem popakowałem wszystko na mojego osiołka i w drogę. Przy takim wietrze moja prędkość niezależnie czy z góry czy pod górę nie przekraczała 10km/h . Teren bardzo trudny przełęcze przez wysokie góry, pełno samochodów. Najzabawniejsze, że gdy ja walczę z wiatrem i podjazdami Omani chcą mnie wszyscy pozdrowić. Wszyscy trąbią i machają jak najęci. Więc ja będę głuchy na jedno ucho to wiecie dlaczego :) Pozdrawiam Krzysiek.
11 marca 2013 rok

No Witajcie Kochani, mam nadzieję, że nikt nie wziął na poważnie mojej żartobliwej poprzedniej relacji. Pedałuje dalej i jestem w miejscu gdzie musiałem się zatrzymać. Zacznę od końca. Wyobraźcie sobie.. Piszę do Was przy zachodzie słońca w górskiej dolinie wadi. Siedzę przy ognisku. I słucham koncertu życia. Z leniwego potoku dochodzą mnie rechoty żab, nad głowami mam koncert świerszczy, co jakiś czas przelatuje czarno-czerwony egzotyczny ptak i drze się jak skrzyżowanie papugi z wroną. Wcześniej oczywiście musiałem się wykąpać. Wody było powyżej kolan by nie użyć bardziej dosadnego określenie :) Dno muliste i kamieniste. Więc zanurzyłem się tak głęboko jak się da i siedziałem z pół godziny w tej wodzie na podwodnym kamieniu. Upał był dziś momentami 49,7 w cieniu więc przydało się :) W tej wodzie jednak okazało się, że żyją ryby. Czując po szczypaniu w moje stopy całkiem całkiem!! Gaj palmowy też okazał się ciekawy, zwłaszcza te ptaki krzykacze. Na piasku znowu widziałem ślady kojota. Czy ktoś wie czy one lubują się w rowerzystach z Polski?

10 marca 2013 rok

Witajcie Kochani. Informuję, że w mieście Sur zakończyłem swoją podróż rowerem. Po co mam walczyć z wiatrem jak lepiej go wykorzystywać. Postanowiłem zostać poważnym armatorem omańskim i drogą morską wracać do domu. Podobno miejscowi tak docierali nawet do Indii.. Zacząłem od tego, że porzuciłem swoją czapkę rowerową na rzecz atrybutu Omani. Potem poszedłem do modelarza projektować statek. A gdy już wiedziałem, że będzie mi potrzebny największy naznosiłem trochę drewna i zatrudniłem dwóch hindi z dłutkami. Zobaczcie efekty jak to im wychodzi !! No na taki statek można zabrać dużo podarków, więc kazałem szyć ozdobne suknie dla pań, odwiedziłem też sklep ze złotkiem, no i poszukałem fajnego autka od takiego piłkarza bez trampek.( butów nie miał, ale jakie auto !!) A i zobaczcie jaką chatę kupiłem na siedzibę!! Zresztą dom jak dom, ale przy jakiej ulicy!! Z widokiem na zatokę!!
Pozdrawiam Wasz armator "Omani ships" Krzysiek


Zobacz więcej zdjęć

9 marca 2013 rok

Witajcie.
Czasami jest taki dzień gdy się nic nie układa. I tak było wczoraj. Zaczęło się od tego, że zostawiłem kije od namiotu i musiałem ekstra nawracać 40km tam i z powrotem. Potem plan spania w ciekawym miejscu ( jak to mam w zwyczaju ) czyli rezerwacie żółwi nie wypalił. Chciałem się obudzić o świcie na plaży i spokojnie je po oglądać. Niestety o północy mnie z rezerwatu wywalili. Na nic się zdały moje tłumaczenia, że przecież ja nie hałasuje, nie świecę latarkami , nie jeżdżę samochodami jak bandy turystów z ich działalności komercyjnej. Cóż, nie dałem im zarobić na hotelu i usługach "turystycznych" więc odprowadzono mnie za płot :) Cóż pojechałem dalej w deszczyku opadającej rosy. I na to wszystko przypętał się jakiś wirus. Niby katarek i gardełko, a teraz siedzi mi na płucach. Jestem teraz w Sur. Dużym mieście. Więc biorę miejscówkę na starym suku i postanawiam podładować baterie. A wtedy świat stanie się znowu bardziej kolorowy!! Pozdrawiam Krzysiek.

8 marca 2013 rok

Witajcie Kochani w Międzynarodowym Dniu Kobiet.
Pewnie ciekawi Was jak to jest z tymi kobietami tutaj? Więc Wam opiszę. Cóż piękny to tu jest mężczyzna!! (Ali bardzo chętnie odwiedziłby Europę, ale martwi się, że jest zbyt ładny i panie będą go natarczywie podrywać!!) A kobieta jest tu tyle warta ile się za nią zapłaciło. Czyli ile? Podpytywałem o to w różnych regionach. Czasami dwa wielbłądy, czasami 2-5 tys riali czyli do 45 000 zł. Czyli bardzo dużo. Równowartość samochodu. O samochód tu się dba pucuje, jeździ z foliami aż spadną. Wszyscy się nimi chwalą. Kobieta jako cenny nabytek, by nikt poza mężem nie zobaczył jej walorów, i nie ukradł, nie porwał chodzi publicznie dokładnie zapakowana. Czyli na zakupy w supermarkecie ubrana cała na czarno w abaję, a na głowie ma czarny woal przykrywający całą twarz. Suknie muszą być tak długie by przy chodzeniu spowijały także stopy. Fajnie jest jak kobieta wącha perfumy, które mąż wybiera, wtedy podnosi tę zasłonę na twarzy tyle by powąchać. Kobiety na prowincji ubierają się kolorowo, ale także dokładnie zakrywają twarz. A gdy czasami wiatr podwieje suknie okazuje się, że ma pod spodem getry do kostek. Kobiety tutaj jako sprzęt domowy trzyma sie w kuchni. Goszcząc w domach nie widywałem gospodyni, ani córek. To synowie przynosili smakołyki przygotowywane w kuchni. Więc praktycznie, całe życie kobiet kręci się wokół kuchni i domu. Czasami gdy przychodzi weekend Omańczycy ładują się z całymi rodzinami w swe wielkie Toyoty i jadą np. nad morze. Tu kobieta wraz z córkami gotuje na zabranym przez siebie dobytku jedzenie, kawę itp. Mimo pięknych, czystych plaż tu nikt dorosły się nie kąpie i nie opala. Jak chcą się wykąpać to wjadą kołami do wody :) czasami tylko dzieci sie pobawia na brzegu. Tu w Omanie kobiety mają wolność bo mogą prowadzić samochód. I robią to nie w woalu, ale w masce. Masce przez, którą widać tylko mocno poczernione oczy!! Widok wstrząsający. Umieściłem takie zdjęcie wcześniej. Kobiet nie wolno mi fotografować i one szybko zasłaniają sie lub uciekają. Na pytanie jak tu się obchodzi dzień kobiet muszę odpowiedzieć nie wiem czy wogóle ktoś tu wie o co chodzi?? Zakończę ten długi wywód hasłem reklamowym proszku " Dzięki temu Wasza abaja będzie prawdziwie czarna " i złożę życzenia wszystkim Paniom w kraju by żyło im się lepiej niż opisałem!!
Pozdrawiam Krzysiek.

Wieczorny reklaks i kolacja na łonie natury. A najtrudniejsze pytanie, które otrzymałem: to Dlaczego w Europie i Ameryce traktuje się Arabów i muzułmanów jako terrorystów? Polecam Wszystkim co tak myślą taką integracje z miejscowymi by się przekonać, że to normalni i bardzo otwarci i gościnni ludzie.


Zobacz więcej zdjęć.

No to jest obiecana relacja zdjęciowa. Zdjęcia są chronologicznie, więc można zobaczyć przez jakie tereny jechałem ostatnie dni. Ostatnie zdjęcia są z plaży Al Jinz gdzie obecnie czekam by nadeszła noc celem obserwacji żółwi zielonych składających jaja. Co prawda to nie sezon, ale może się uda :)

 

7 marca 2013 rok

Witajcie Kochani.
To będzie, krótka relacja. Jestem w tej chwili u beduinów pomiędzy górami , a piaszczystymi wydmami. Będę tu spał. W obiad gościłem się w miasteczku u Omańczyka. Skorzystałem też u niego z prysznica. Potem uzupełnię zdjęcia. Czekajcie.. Mam rewelacyjne z piaszczystych diun cdn.
Zobacz więcej

5 marca 2013 rok

Witajcie.
Pewnie zastanawiacie się gdzie jestem? W Pacanowie :) Siedzę w restauracji otoczonej przez stado Koziołków Matołków. Więc proponowane mięso świeże było:) Miasteczko całe zasypywane jest przez piach. Wygląda jak wymarłe. I te osady koczowników dookoła. Tu im Allah mówi dobranoc. A wyspa Masirah na której byłem jeszcze rano? Cóż obudziła mnie rykiem startującego Herkulesa, potem startowały myśliwce jeden za drugim to nie pospałem. Okazało się że tu jest jedna z ważniejszych baz. Do 77r. była tu baza amerykawńska. Obecnie rzucają się w oczy dwa wielkie radary zamknięte w kulach. No, a te żółwie? Cóż na tę wyspę przypływają żółwie pospolite o nazwie w tłumaczeniu Wikipedii "Durnie". Niestety jak ja wybrałem się na tę plaże to żadnego durnia nie spotkałem, ale za to musiałem po drodze zaliczyć "resort" . W tym gettcie było wszystko łącznie z kortem i basenem. Nie było tylko komu z tego korzystać. Krzątała się tylko obsługa i ja na rowerze :) No, a na koniec dorzucam zdjęcie diabła morskiego , wielkiego , ze go w 6tke wyciągali!! Tu są ryby !!
Zobacz wiecej zdjęć

marca 2013 rok

No witajcie Kochani.
Jak zwykle się dzieje u mnie. Wczoraj miałem dzień towarzyski. Spotkałem rowerzystów z Włoch. Para robi co prawda dużo, krótszą trasę, ale także ciekawą. Byliśmy razem w restaurancie i na miłych pogawędkach czas wieczorny minął. Zachęcili mnie do popłynięcia na wyspę Masirah ( godzina promem) , więc to zrobiłem . Własnie dobijam. A po drodze na prom wspaniałe salary, czyli wysuszone morze. Przerwa .. idę robić fotki wyspy ... cdn

marca 2013 rok

A teraz dla wszystkich mała ciekawostka. W restauracjach nawet tych na cpn. są specjalne rewiry tylko dla Omani. Tu na zdjęciu widzicie, że dla Panów kładzie się ozdobną:) folię na wykładzinę i na to jedzenie. Jedzą po "turecku" obiema rękoma. Inne nacje np. hindusi, pakistani, bangla już siedzą przy stole. Ale wszyscy jedzą rękoma. W Indiach używało się tylko lewej ręki, bo prawa była do mycia tyłka. Tu tego nie przestrzegają. Może dlatego , że w toaletach mają takie specjalne "obmywacze" na wężu.. A i jeszcze coś ciekawego : wszystkie potrawy podaje się na talerzu przykrytym papierem. Ciekawie jest jak ten papier się rozpuszcza razem z gorącym jedzeniem :)

marca 2013 rok

No witajcie Kochani ! Pewnie stęsknieni relacji ? Już daję bo wróciłem w zasięgi cywilizacji!! Po przygodach w drodze jak to mi hindus pokój dla mnie na weekend dawał, a okazało sie jeszcze 5ci na dokładkę.. i wylądowałem na noc w meczecie.. pojechałem do małej miejscowości Madrakach na połowy tuńczyka. Robota ciężka. Zobaczcie sam musiałem wszystko robić :)Łódkę wciągać, targować się z Omani bo za małe niby ryby. Ale zobaczcie co tam w łódce!! Tuńczyki mają od 70 -110 kg. Po skończonej robocie kolacja z nowymi znajomymi. Nowymi bo zakotwiczyłem się w szkole, którą nauczyciele w weekendy eksploatują jako dom wycieczkowy dla swoich. Jako, ze swój chłop zawsze byłem to mnie zaproszono :) Nauczyciele są przeważnie obcokrajowcy. Ja zaprzyjaźniłem się z Egipcjanami. ( Mam zaproszenie do Kairu i Luksoru.. Pytano kiedy tylko tam dojadę ?) A na kolację serwowano mi egipską kuchnię pieczoną na rusztach na plaży. Ryba przyniesiona przeze mnie od rybaków i własnoręcznie przygotowana wyszła wspaniale !! Ech z żalem dzisiaj o 4tej opuszczałem gościnne towarzystwo, ale trzeba jechać nowe przygody czekają!!

26 luty 2013 rok

    Witajcie porannie Kochani. Nuda nic się nie dzieje nuda. Sztorm wieje. Boję się by wiatr roweru mi nie zabrał, bo na czym pojadę dalej? Camela bym musiał złapać!! To opowiem o wczorajszym wieczorze. Wyjechałem rowerem zwiedzać miejscowość. Patrzę rondo mają to mysle duże jest, a tu jedna długa twarda uliczka. I tu szok. Biznes kwitnie na całego. Na 70 chałup chyba z 50 restaurantów z jednym zydlem. No i z jednego takiego drze się na mnie taki jeden zaczepiając mnie. No to ja jeszcze głośniej na niego. Pół żartem pół serio wymachując rękami opieprzyłem go solidnie po polsku. Spodobało się to wszystkim ( a głosik mam) . Potem zacząłem sobie jaja z nimi robić, że na pytania skąd jestem odpowiadałem z Japonii, albo Chin.. I znowu była kupa śmiechu. Uw biznesmen chciał mi koniecznie coca colę sprzedać ( no jako jedynemu klientowi , reszta znajomiki). Powiedziałem, że rower mi nie rdzewieje i pojechałem dalej. Pojechałem na plaże na której leżała kupa łódek. Wypada po 2 łódki na chałupę. Zaczełem rozmowe z biednym Bangla ( tak jak mówią Omani). Opowiadał, że też tu pracuje na łódce u "sponsora" i o tym , ze marzy im się wszystkim biznes na tuńczykach, a te się kończą, więc pewnie dlatego bawią się w te restauranty. Z chłopakiem pogadałem o życiu tu i o tym że jak wysyła jednego riala do Bangladeszu do tam za to jest 500 robaków czyli kupa pieniędzy. Pogadałem o rodzinie, o dziewczynie, która czeka daleko.. życie. I poszedł dalej ubrany w swoją odświetną i pewnie jedyną koszulę z cekinami w stronę chałupy jak nasz chlewik. Potem poszedłem do rybaków obejrzeć ryby. Ryby ostatnie już były ładowane na Toyoty do miasta. Małe takie mizerne i nijakie ( łapię lepsze :)) . Bangla i Hindusi pracowali przy załadunku, a Omani raczyi się opowieściami pewnie o super biznesach. Poszedłem dalej posłuchać żab, ptaków i świerszczy nad rozlewiskiem. Pomyślałem, ze niebawem to też zaraz zasypią zniszczą, zatrują i zniknie kolejna enklawa dla zwierząt , ptaków brodzących i roślin. Wróciłem do "hotelu" , a więc nuda nuda nic się nie dzieje :) Pozdrawiam Krzysiek .

     Biały stary, wielbłąd, czyli opowiem Wam o zwierzętach :) Zwierzęta małe i duże towarzyszą mi tu cały czas. Od malutkich mrówek faraonek, które wytrwale czyszczą otoczenie z wszystkich resztek, po duże takie prawie 2cm ( o taka potrafi przegryźć krawędź moich spodni. W łazience po kafelkach biega mały przezroczysty gekon łapiąc komary. Tak komary też są wszędzie i muchy. A na zewnątrz to robią jaszczurki takie małe białe jak kamienie. Takie rozlewisko to jest siedlisko życia. Są nawet żaby, wielkie ale mało. W górskich wadi widziałem malutkie rybki coś jak nasze cierniki ( przyjechali je chronić naukowcy z Australii). A w morzu przy odpływie jest mnóstwo krabów, ale szybko uciekają bokiem. No i na plaży coś też mieszkało w norce i podchodziło do mojego namiotu robiąc takie zygzagowate ślady (żmija to chyba nie była). W morzu rabunkowo poluje się na ryby, zwłaszcza te wielkie tuńczyki marząc o fortunie jakiej można za to dostać. A z ptaków to towarzyszą mi śpiewaniem szpaki. Nawet parę miałem raz za oknem w klimatyzacji, śpiewały mi cały dzień. O krukach krążących nade mną już mówiłem, ale widziałem też orła w górach - wielki. No i wszędzie mam wielbłądy. One są półdzikie. Tzn. na noc przychodzą do domostwa najeść się i napić, a tak chodzą jak świete krowy. No i kozy. Te są szczególnie pilnowane. A dlaczego?
Bo tu na giełdzie cena ich bywa zawrotna do 1000 riali czyli 9000zł za sztukę. Nie wiem co oni tak cenią? A biały wielbłąd? On biedny stary , ślepy już jest nikomu nie potrzebny, wiec błąka się jak widmo po nocy ..

No to Kochani nie ma nudy. Oj dzieje się dzieje. Więc z rana z jednym Omani pojechaliśmy do sąsiedniego miasta port oglądać . Stateczki rybackie kompletnie inne niż nasze kutry. Wzorce dawnych łodzi. Zresztą zobaczycie na zdjęciach. Potem pojechaliśmy na obiad. Ja tu chyba przytyję. Dziś jadłem i kurczaka i rybę i do tego ciapaty.Po tym się rozstaliśmy. Ja pojechałem oglądać miasteczcko. Zaciekawiła mnie szkoła co jest okratowana jak więzienie. A pod szkołą rodzice w swoich wozach. Także mamusie. W maskach, że bez przebie

Dodane dnia: 19.03.2013 o 08:08